Poprzednia

ⓘ Anghel Iordănescu




Anghel Iordănescu
                                     

ⓘ Anghel Iordănescu

Anghel "Puiu” Iordănescu – rumuński piłkarz, występujący na pozycji pomocnika lub napastnika, oraz trener piłkarski, generał i senator. Z wykształcenia jest ekonomistą, absolwentem Akademii Ekonomicznej w Bukareszcie.

Na przestrzeni dwudziestu trzech lat trzykrotnie był selekcjonerem reprezentacji Rumunii, którą doprowadził do ćwierćfinału Mundialu 1994 najlepszy wynik w historii. Ponadto brał z nią udział w Euro 1996 runda grupowa, Mundialu 1998 1/8 finału i Euro 2016 runda grupowa. W drugiej połowie lat 80. ze Steauą Bukareszt, czyli klubem, w którym spędził niemal całą karierę piłkarską, zdobył cztery tytuły mistrza Rumunii, Superpuchar Europy oraz awansował z nią do finału Pucharu Europejskich Mistrzów Krajowych. W przerwie pracy z rumuńską kadrą prowadził – z sukcesami – zespoły z krajów Zatoki Perskiej, a także krótko reprezentację Grecji. Angażował się w działalność polityczną: w latach 2008–2012 był senatorem najpierw z ramienia Partii Socjaldemokratycznej, a później – Narodowego Związku na rzecz Rozwoju Rumunii.

W rankingu IFFHS na najlepszego trenera piłkarskiego na świecie w latach 1996–2010 zajął 46. miejsce, ex aequo ze swoim rodakiem Mirceą Lucescu, z kolei w klasyfikacji obejmującej okres 1996–2012 był – także razem z Lucescu – 51. Często przedstawiany jako najlepszy rumuński trener piłkarski XX wieku.

                                     

1.1. Kariera piłkarska Kariera klubowa

Iordănescu urodził się w Bukareszcie i jest wychowankiem stołecznej Steauy, w której barwach grał niemal przez całą piłkarską karierę. Zapisał się do tego klubu w wieku dwunastu lat. Tu także rozpoczynał w drugiej połowie lat 80. pracę szkoleniową.

Po raz pierwszy w zespole Steauy wystąpił w listopadzie 1968, w spotkaniu ligowym z Politehniką Jassy 1:2, kiedy trenerem klubu był Ștefan Kovács. Jako młody zawodnik grał u boku ówczesnych lub przyszłych reprezentantów Rumunii: bramkarza Vasile’a Iordache’a który wiele lat później będzie przez jakiś czas członkiem jego sztabu szkoleniowego, obrońców Lajosa Sătmăreanu i Teodora Angheliniego oraz napastnika Marcela Răducanu. Mimo iż był nominalnym pomocnikiem, to należał do najskuteczniejszych graczy w lidze rumuńskiej: raz – w sezonie 1981–1982 – wywalczył koronę króla strzelców 20 bramek, a łącznie w ekstraklasie strzelił 155 goli. Jest tym samym najlepszym strzelcem Steauy w jej historii; jeśli zaś chodzi o liczbę meczów – 317 – zajmuje w klubowej klasyfikacji trzecie miejsce. Był szczególnie znany z precyzyjnego wykonywania rzutów wolnych. Porównując skuteczność Iordănescu ze znacznie lepszymi dokonaniami Dudu Georgescu i Rodiona Cămătaru, polski dziennikarz napisał: "Wprawdzie strzelił mniej goli od zdobywców Złotego Buta redakcji "France Football”, ale w odróżnieniu od nich nie była to reżyserowana sztuka dla sztuki, wątpliwej zresztą reputacji. Każda z jego bramek dawała Steaule punktowe zyski”. W latach 1980–1982 Iordănescu był kapitanem Steauy.

W okresie gry Iordănescu Steaua nie należała do liderów ligi. W latach 1968–1982, czyli w czasie występów piłkarza w drużynie seniorskiej, klub zdobył tylko dwa tytuły mistrza kraju, jedno wicemistrzostwo i cztery razy wygrywał w rozgrywkach o Puchar Rumunii. Jednak na początku lat 80. zainteresowali się nim rodzina dyktatora Nicolae Ceaușescu prezesem został jego adoptowany syn Valentin i przedstawiciele rumuńskiego wojska, którzy zainwestowali środki finansowe, aby wzmocnić Steauę i uczynić z niej konkurenta dla – popieranego przez MSW i Securitate – Dinama Bukareszt. Znaczące osiągnięcia przyszły wraz z ponownym pojawieniem się w Steaule trenera Emerica Jeneia w 1984.

Jednak Iordănescu ostatni mecz ligowy rozegrał 12 czerwca 1982. Niedługo później zdecydował się na pierwszy w swojej karierze transfer zagraniczny. W ciągu dwuletniego pobytu – w latach 1982–1984 – w OFI 1925 jako jedyny gracz rozegrał w pierwszym sezonie wszystkie 34 mecze ligowe. Tak jak w Steaule występował w roli ofensywnego pomocnika i organizatora gry; jego współpraca z napastnikiem Thalisem Tsirimokosem zaowocowała szesnastoma bramkami tego ostatniego.

W 1984 Iordănescu powrócił do Bukaresztu, jednak od tej pory skupiał się na zadaniach szkoleniowych. Zakończył karierę i został asystentem Jeneia. Ma jednak swój piłkarski udział w największym sukcesie Steauy w jej historii: zdobyciu Pucharu Europejskich Mistrzów Krajowych 1985/1986. Po drodze klub pokonał drużyny mistrzów Danii Vejle BK, Węgier Budapest Honvéd FC, Finlandii FC Kuusysi, Belgii RSC Anderlecht, a w finale – po rzutach karnych 0:0, k. 2:0 – FC Barcelonę, prowadzoną przez Anglika Terry’ego Venablesa. 36-letni Iordănescu, dwa lata po wycofaniu się z profesjonalnego uprawiania futbolu, w tym ostatnim meczu pojawił się na boisku, zmieniając w 72 minucie Luciana Bălana.

Zapytany po latach o ocenę własnej kariery piłkarskiej, powiedział, że o jego skuteczności decydowały ciężka praca i dyscyplina, w mniejszym stopniu talent:

                                     

1.2. Kariera piłkarska Kariera reprezentacyjna

W reprezentacji Rumunii debiutował w wieku dwudziestu jeden lat, 18 kwietnia 1971, w meczu kwalifikacyjnym do Igrzysk Olimpijskich z Albanią 2:1. W tym spotkaniu strzelił także swojego pierwszego gola dla drużyny narodowej.

Występował w niej przez dziesięć lat, jednak w tym okresie Rumuni przegrywali wszystkie eliminacje do mistrzostw świata i Europy. W kwalifikacjach do Mundialu 1974 wyprzedzili ich minimalnie o jeden punkt piłkarze ze Wschodnich Niemiec, później byli słabsi trzykrotnie od Hiszpanów 1976, 1978 i 1980 oraz Jugosłowian 1980, Węgrów i Anglików 1982. Jak pisał polski dziennikarz: "Piłkarz Iordănescu urodził się nie w porę. Na Mundial 1970 był za młody, a Euro 1984 przypadło na rok, gdy zawieszał buty na kołku”.

Iordănescu przez dekadę odgrywał w drużynie narodowej istotną rolę. Rozegrał w niej 64 mecze w tym siedem w grach olimpijskich, nie zawsze uwzględnianych w klasyfikacjach meczów reprezentacyjnych, w których zdobył 26 goli, i do dziś zajmuje szóste miejsce w rankingu jej najskuteczniejszych strzelców. Występował w kadrze z innymi graczami, którzy później – podobnie jak on – osiągnęli sukcesy w pracy szkoleniowej; jego partnerami w latach 70. byli m.in. rozgrywający Ladislau Bölöni, pomocnik Ilie Balaci, a także Cornel Dinu, którego w 1993 zastąpił na stanowisku selekcjonera reprezentacji. W swojej karierze reprezentacyjnej Iordănescu trzykrotnie grał przeciwko Polsce w latach 1978–1981; dwa razy strzelił w tych spotkaniach bramki.

Po raz ostatni w kadrze wystąpił w meczu eliminacji do Mundialu 1982 ze Szwajcarią 1:2, 10 października 1981. Było to ostatnie spotkanie za selekcjonerskiej kadencji Ștefana Kovácsa, którego Iordănescu znał ze wcześniejszej wspólnej pracy w Steaule. W prowadzonej przez niego reprezentacji pełnił rolę rozgrywającego i atakującego pomocnika. U nowego trenera drużyny narodowej, Mircei Lucescu, 31-letni piłkarz nie zagrał ani razu.

Iordănescu, porównując warunki, w jakich sam grał w piłkę nożną w okresie komunizmu, z tym, co nastało po jego obaleniu, powiedział w 1994:

                                     

2.1. Kariera szkoleniowa 1984–1993: Steaua Bukareszt i Anorthosis Famagusta

Latem 1984, po powrocie z OFI 1925 do Steauy Bukareszt, 34-letni Iordănescu został włączony do sztabu szkoleniowego przez Emerica Jeneia. Był jego asystentem w jednym z najlepszych okresów w historii klubu; w ciągu dwu lat drużyna dwukrotnie zdobyła mistrzostwo, jeden Puchar kraju, a także – w sezonie 1985–1986 – jako pierwsza z Rumunii wygrała Puchar Europejskich Mistrzów Krajowych. Iordănescu, wspominając to osiągnięcie po dwudziestu pięciu latach, powiedział, że:

Krótko po tym wydarzeniu Jenei został selekcjonerem reprezentacji Rumunii, na jego następcę w Steaui wybrano Iordănescu. Kilka miesięcy po objęciu tego stanowiska zdobył – po zwycięstwie 1:0 nad Dynamem Kijów – Superpuchar Europy.

Ze starego składu Steauy powoli zaczęli odchodzić najważniejsi piłkarze: z powodów zdrowotnych piłkarską karierę zakończył bramkarz Helmuth Duckadam, klub zmienili pomocnicy Ladislau Bölöni i Mihai Majearu oraz obrońcy Miodrag Belodedici i Ilie Bărbulescu. Iordănescu musiał postawić na zdolną młodzież, pokolenie graczy urodzonych w połowie lat 60. Z pomocą władz państwowych, które popierały wojskową Steauę, sprowadzono więc wyróżniających się młodych zawodników ze słabszych klubów: Gheorghe Hagiego ze Sportulu Studențesc oraz Dana Petrescu i Ilie Dumitrescu z wypożyczenia w Olcie Scornicești. Wszyscy trzej byli później liderami trzech formacji defensywy, pomocy i ataku w prowadzonej przez Iordănescu reprezentacji Rumunii. Najlepszych piłkarzy Rumunii do Steauy przyciągały wysokie zarobki wynoszące nawet do 50 tysięcy lei miesięcznie przy średniej krajowej 2-3 tysiące oraz parasol polityczny klanu Ceaușescu, pomagający w utrzymaniu dominacji klubu w lidze.

Steaua w tym okresie kontynuowała – rozpoczęte w 1985 – pasmo zwycięstw w ekstraklasie rumuńskiej. Zdobyła tytuł mistrza kraju trzy razy z rzędu 1986–1987, 1987–1988 i 1988–1989; za każdym razem kończyła sezon, nie zaznając ani jednej porażki. W tym czasie wywalczyła także trzy Puchary Rumunii. W finale tych rozgrywek trzykrotnie wygrywała z Dinamem Bukareszt. Chociaż w kolejnych latach wielokrotnie podważano uczciwość tych osiągnięć, a działaczom klubu zarzucano kupno meczów, to nikomu nic nie udowodniono. O kradzieży tytułów mistrzowskich mówił otwarcie Mircea Lucescu, który w tamtym okresie był trenerem Dinama. Od czerwca 1986 do września 1989 roku Steaua nie przegrała 104 meczów z rzędu w krajowej lidze, co jest do dzisiaj rekordem Europy pod tym względem, a do 1994 był to także rekord świata rekord został wówczas pobity przez zespół z Wybrzeży Kości Słoniowej ASEC Mimosas, który nie przegrał w lidze 108 meczów.

Klub dobrze radził sobie także w meczach o Puchar Europejskich Mistrzów Krajowych: w pierwszych dwóch sezonach pracy Iordănescu dochodził odpowiednio do II rundy porażka z Anderlechtem, 1986–1987 i półfinału 1987–1988, w którym przegrał z Benfiką Lizbona 0:0 i 0:2. Najlepiej jednak zaprezentował się w rozgrywkach 1988–1989, kiedy – podobnie jak trzy lata wcześniej – dotarł do finału. Po drodze pokonał Spartę Praga, Spartak Moskwa, IFK Göteborg i Galatasaray SK. W finale uległ jednak 0:4 A.C. Milanowi, w którego barwach grali wówczas m.in. Marco van Basten, Ruud Gullit, Frank Rijkaard, Carlo Ancelotti i Paolo Maldini. Mecz, rozegrany w Barcelonie, oglądało 100 tysięcy widzów.

Jeden z piłkarzy ówczesnej Steauy, Ilie Dumitrescu, zapytany po latach o przyczyny jej sukcesów w drugiej połowie lat 80., odpowiedział, że jej największą wartością było połączenie doświadczenia starszych zawodników ze świeżością i energią piłkarskiej młodzieży. Natomiast polski dziennikarz zasugerował, że duży wpływ na osiągnięcia klubu miała sytuacja wewnętrzna w kraju rządzonym przez Nicolae Ceaușescu: "Nie bez znaczenia wydaje się także niski poziom życia i trudności gospodarcze Rumunii. Sprawia to, że uprawianie tak popularnej dyscypliny stanowi dla wielu młodych ludzi nie tylko wielką atrakcję, ale także życiową szansę”.

Niedługo po rewolucji 1989 roku, kiedy z Rumunii zaczęli wyjeżdżać najlepsi piłkarze, a Steaua – pierwszy raz od sześciu lat – przegrała rywalizację o mistrzostwo kraju, Iordănescu przyjął propozycję prowadzenia Anorthosisu Famagusta. Dwukrotnie zdobył z tą drużyną, której największą gwiazdą był wówczas Nigeryjczyk Michael Obiku, wicemistrzostwo Cypru 1991 i 1992. W rozgrywkach Pucharu UEFA 1991–1992 Anorthosis spotkał się w pierwszej rundzie ze Steauą; po dwumeczu 1:2 i 2:2 do dalszych gier awansował były klub Rumuna.

Ponownie zjawił się w Steaule w 1992, kiedy żadnemu z jego następców nie udało się wywalczyć mistrzostwa kraju. Iordănescu odzyskał tytuł mistrzowski, mimo iż w składzie drużyny nie było już Hagiego i Petrescu, którzy po upadku komunizmu wyjechali za granicę. Trener postawił na innych młodych graczy, którzy później także występowali w prowadzonej przez niego reprezentacji; w kadrze Steauy na sezon 1992–1993 znajdowali się m.in. Daniel Prodan, Anton Doboș, Iulian Filipescu, Constantin Gâlcă i Ion Vlădoiu. W tym okresie Iordănescu kontynuował również współpracę z 48-letnim Dumitru Dumitriu, byłym piłkarzem Steauy, który w latach 1988–1990 i 1992–1993 był jego asystentem. Dumitriu pomagał mu także w pracy z kadrą do Mundialu 1994.



                                     

2.2. Kariera szkoleniowa 1993–1998: reprezentacja Rumunii I

43-letni Iordănescu został selekcjonerem reprezentacji Rumunii w połowie eliminacji do Mundialu 1994, kiedy po przegranej 2:5 z Czechosłowacją zwolniono Cornela Dinu. Propozycję przyjął dopiero po trzeciej rozmowie; według różnych wersji domagał się albo większych zarobków, albo większej samodzielności w prowadzeniu kadry. Rumuni wciąż liczyli się w walce o awans. Do tego czasu zanotowali cztery zwycięstwa z Walią, Wyspami Owczymi i dwukrotnie z Cyprem, jeden remis z Czechosłowacją i dwie porażki z Belgią i Czechosłowacją. Aby zapewnić sobie miejsce na mistrzostwach musieli wygrać trzy ostatnie mecze, w tym spotkanie z najgroźniejszymi rywalami, Belgami. Tak się właśnie stało, dzięki czemu podopieczni Iordănescu zajęli pierwsze miejsce w grupie eliminacyjnej.

                                     

2.3. Kariera szkoleniowa Mundial 1994: ćwierćfinał

Przygotowując się do startu w Mundialu, trener zrezygnował z trzech doświadczonych graczy, którzy byli w tym okresie bez formy: Iona Timofte, Dorina Mateuța i Mariusa Lăcătușa. Postawił na młodsze pokolenie piłkarzy, którzy urodzili się w drugiej połowie lat 60., na czele z Gheorghe Hagim, Florinem Răducioiu, Gheorghem Popescu i Ioanem Lupescu. W przeciwieństwie do uczestników mistrzostw świata czy Europy w latach poprzednich, najważniejsi zawodnicy rumuńscy grali w tym czasie w klubach zagranicznych, co zresztą skłoniło niektórych dziennikarzy do nazywania drużyny narodowej "reprezentacją wielkiej emigracji”. Kilku z nich osiągnęło niemałe sukcesy, np. Miodrag Belodedici w barwach Crveny zvezdy Belgrad sięgnął w 1991 po Puchar Mistrzów i Puchar Interkontynentalny. Dlatego też oczekiwania wobec Rumunów były duże; już po wywalczeniu awansu prasa rumuńska pisała, że "na mistrzostwach w USA zagra najlepsza ekipa w historii naszego futbolu”.

Na Mundialu 1994 Rumuni awansowali do ćwierćfinału, co do dzisiaj jest najlepszym wynikiem rumuńskiej kadry. Podopieczni Iordănescu przegrali w meczu grupowym ze Szwajcarami 1:4, pokonali zwycięzców eliminacji południowoamerykańskich Kolumbijczyków 3:1, gospodarzy turnieju Amerykanów 1:0 oraz aktualnych wicemistrzów świata Argentyńczyków 3:2; ulegli dopiero Szwedom po rzutach karnych 2:2, k. 4:5. W tym meczu w dogrywce prowadzili 2:1, ale, jak pisał relacjonujący dziennikarz, poczuli się zbyt pewnie, poza tym błąd na przedpolu popełnił bramkarz Florin Prunea – i w efekcie Rumuni stracili gola, a potem przestrzelili dwa karne.

Wcześniej duże wrażenie zrobili, zwyciężając wysoko Kolumbię, która według Brazylijczyka Pelé była jednym z faworytów do wygrania turnieju. Po tym spotkaniu prasa rumuńska pisała o "tworzeniu nowej historii piłki nożnej”; w jednym z tytułów mówiono także, że "Drakula powstaje z grobu w osobie Gheorghe Hagiego”. Mimo iż Rumuni nie zajęli medalowego miejsca, to zyskali dużą sympatię amerykańskich kibiców oraz szacunek wielu obserwatorów; Michel Platini po meczu z Argentyną powiedział, że nie ma w Europie drużyny o lepszym wyszkoleniu technicznym niż Rumunia. Właśnie na tym turnieju z dobrej strony pokazał się kapitan zespołu, Hagi, który wystąpił we wszystkich meczach, strzelił trzy bramki, na koniec został wybrany do najlepszej jedenastki mistrzostw. Po spotkaniu 1/8 finału z Argentyną Iordănescu wyraził opinię, że to największy sukces Rumunii od czasu rewolucji 1989 roku.

Jego zdaniem pewną rolę w tym osiągnięciu odegrał także Bóg. Dziennikarze zauważyli, że trener często w czasie meczów ściskał w dłoni krzyżyk. W wywiadach podkreślał, że religia odgrywa w jego życiu ważną rolę:

Dobrym wynikom towarzyszyło kilka drobnych skandali. Zawodnicy byli oskarżani o złe traktowanie dziennikarzy; FIFA zagroziła nawet ukaraniem piłkarzy i sztabu szkoleniowego za lekceważenie mediów. Samego Iordănescu rodzima prasa krytykowała początkowo o faworyzowanie Ilie Dumitrescu, który – chociaż w eliminacjach strzelił osiem z dziewięciu goli – był przed mistrzostwami bez formy. Zaufanie trenera jednak się opłaciło; zawodnik zdobył decydującą bramkę w meczu z Argentyną. Dochodziło także do publicznych spięć między selekcjonerem a niektórymi działaczami związku. Po powrocie do kraju Iordănescu, który był pułkownikiem rumuńskiej armii stopień otrzymał z rąk Nicolae Ceaușescu, został awansowany przez prezydenta Iona Iliescu na generała.

                                     

2.4. Kariera szkoleniowa Euro 1996: runda grupowa

Z nowymi asystentami, trener wywalczył awans z pierwszego miejsca na Euro 1996; Rumuni w kwalifikacjach, w których zanotowali tylko jedną porażkę, wyprzedzili m.in. Francję, Polskę i Słowację. Iordănescu wciąż stawiał na tych samych piłkarzy, którzy jednak mieli kłopoty z grą w pierwszych jedenastkach swoich klubów; dotyczyło to filarów kadry, m.in. Dana Petrescu, Miodraga Belodeciciego, Ilie Dumitrescu, natomiast kapitan Hagi przez całe eliminacje zmagał się z kontuzją. Co więcej, trzy miesiące przed turniejem selekcjoner – od kilku miesięcy skonfliktowany z działaczami Rumuńskiego Związku Piłki Nożnej – oskarżył swojego pracodawcę o przymykanie oka na panującą w piłce ligowej korupcję. Powiedział:

Od razu też złożył dymisję. Władze związku wyznaczyły już jego następcę miał nim zostać Mircea Lucescu, jednak w sprawę zaangażował się osobiście prezydent Ion Iliescu, który przekonał obie strony, aby się pogodziły. Zakończeniem reprezentacyjnej kariery zagroził także lider kadry, Hagi. Komentatorzy podkreślali, że dzięki temu Iordănescu nie tylko wzmocnił swój autorytet wśród piłkarzy, którzy także go poprali, ale również jako jeden z pierwszych odważył się publicznie powiedzieć o nieprawidłowościach panujących w rumuńskiej piłce.

Iordănescu poprowadził Rumunów na mistrzostwach Europy, jednak nie był to występ udany; jego podopieczni przegrali wszystkie trzy mecze po 0:1 z Francją i Bułgarią i 1:2 z Hiszpanią. Trener tłumaczył, że winę za przedwczesne odpadnięcie jego drużyny ponosi sędzia spotkania z Bułgarią, Duńczyk Peter Mikkelsen, który nie uznał gola strzelonego prawidłowo przez Dorinela Munteanu. Niektórzy obserwatorzy podkreślali, że Rumuni przegrali te mistrzostwa pechowo; bramki tracili albo po złej decyzji arbitra albo też po indywidualnych błędach piłkarzy. Tak było w przypadku spotkania z Bułgarią i Francją słaba dyspozycja bramkarza Bogdana Stelei. Inni jednak zwracali uwagę na to, że trener popełnił błędy w selekcji i przesadnie przywiązał się do najstarszych graczy, którzy tym razem byli bez formy. Po Euro Iordănescu pozostał na swoim stanowisku, chociaż początkowo poważnie rozważał przyjęcie propozycji z AEK Ateny; chciał nawet połączyć pracę w tym klubie z opieką nad reprezentacją, ale na takie rozwiązanie nie zgodzili się działacze związku. Do pozostania na stanowisku zachęcił go nowy kontrakt z pensją 100 tysięcy dolarów. Wcześniej, w czerwcu 1995, odrzucił propozycję prowadzenia reprezentacji Zjednoczonych Emiratów Arabskich.



                                     

2.5. Kariera szkoleniowa Mundial 1998: 1/8 finału

Rumuni pod jego opieką przystąpili do kolejnych eliminacji, do Mundialu 1998. Podobnie jak dwoje poprzednich – wygrali je. Nie zanotowali ani jednej porażki, a w dziesięciu meczach stracili tylko cztery bramki; pokonali m.in. Irlandczyków i Litwinów. Do mistrzostw świata zakwalifikowali się jako pierwsi. Skuteczna gra reprezentacji została odnotowana w rankingu FIFA: we wrześniu 1997 Rumunia awansowała w nim na trzecie miejsce rekord, a w latach 1994–1998 nie spadła niżej niż na 23. pozycję lipiec 1996, najczęściej pozostając w drugiej dziesiątce. Dobre wyniki sprawiły, że na koniec roku 1997 Iordănescu zajął piąte miejsce w rankingu IFFHS na najlepszych trenerów drużyn narodowych na świecie. W tym czasie także Gheorghe Hagi ustanowił dwa rekordy krajowe: w roli kapitana poprowadził kadrę po raz 46. oraz strzelił trzydziestą pierwszą bramkę w karierze mecz z Islandią, czym pobił – ustanowiony jeszcze w okresie międzywojennym – rekord strzelecki Iuliu Bodoli 30 goli.

Mimo dobrych wyników, podobnie jak w czasie poprzednich mistrzostw świata, zawodnicy byli skonfliktowani z rumuńskimi dziennikarzami, a selekcjoner musiał często występować w roli mediatora. Z kolei sam Iordănescu publicznie krytykował działaczy za sabotowanie jego pracy; narzekał, że zamiast zgrupowania w Szwajcarii zorganizowali mu obóz przygotowawczy w okolicach Bukaresztu w ośrodku federacji, gdzie piłkarze znajdowali się pod ciągłym nadzorem rodzin i mediów. Skarżył się też, że na towarzyski mecz z Belgią powołał 22 graczy, ale związek zgodził się tylko na 20 ze względów finansowych. Przed wyjazdem do Francji trener dostał od czarownika Iuliana Bonei magiczną nalewkę do smarowania twarzy, która miała zapewnić drużynie same zwycięstwa.

Iordănescu nie dokonał wielu zmian w kadrze, wciąż stawiał głównie na graczy, którzy cztery lata wcześniej dotarli do ćwierćfinału Mundialu, dlatego na mistrzostwa do Francji Rumuni jechali jako jeden z najbardziej doświadczonych zespołów; średnia wieku ich drużyny wynosiła 28 lat. Wielu kluczowych zawodników straciło miejsca w jedenastkach swoich klubów, np. Tibor Selymes w RSC Anderlecht, Viorel Moldovan w Coventry City, Gheorghe Craioveanu w Real Sociedad czy Iulian Filipescu w Galatasaray SK. Z kolei Florin Răducioiu, Ioan Lupescu i Ion Vlădoiu pokłócili się z Iordănescu i zrezygnowali z występów w reprezentacji.

Na mistrzostwach Rumuni wprawdzie nie powtórzyli osiągnięcia sprzed czterech lat, ale – po zwycięstwie w grupie nad Anglią 2:1 i Kolumbią 2:0 oraz remisie z Tunezją 1:1 – awansowali do drugiej rundy z pierwszego miejsca, gdzie spotkali się z debiutującą na mistrzostwach Chorwacją. Przegrali 0:1, jednak – podobnie jak dwa lata wcześniej – kontrowersje wzbudziła postawa sędziego; zwycięski gol padł po rzucie karnym, który według prasowych komentarzy został podyktowany niesłusznie. Piłkarze rumuńscy wzbudzili w tym meczu duże zainteresowanie mediów, gdyż wszyscy przefarbowali włosy na żółto, trener zaś ogolił się na łyso; był to rezultat zakładu między zawodnikami a Iordănescu, który nie wierzył, że Rumuni będą w stanie wygrać trudną grupę. Po mistrzostwach selekcjoner przyznał, że mogło się to przyczynić do zlekceważenia rywala i – w efekcie – porażki.

Zgodnie z zapowiedziami, po Mundialu 1998 Iordănescu, najbardziej utytułowany trener-selekcjoner w historii rumuńskiej kadry, podał się do dymisji. Już pół roku przed turniejem ogłosił, że po jego zakończeniu będzie opiekował się piłkarzami drużyny narodowej Grecji. Odejście do innej reprezentacji oraz słabszy niż oczekiwano wynik na Mundialu sprawiły, że po zakończeniu mistrzostw trener znalazł się w ogniu krytyki dziennikarzy i działaczy; odebrano mu nawet na jakiś czas przywileje związane ze stopniem generalskim. Jego następcą w kadrze Rumunii został dawny kolega ze Steauy Bukareszt, Victor Pițurcă. Iordănescu swoje odejście uzasadniał tak:

Kilka lat później piłkarz Dan Petrescu, zapytany o fenomen pokolenia piłkarzy rumuńskich startujących w wielkich turniejach w latach 90., powiedział: "Uwielbialiśmy swoje towarzystwo. Razem wychodziliśmy, razem jedliśmy. My tylko graliśmy w piłkę, nic innego nas nie interesowało. Dzisiaj nie ma takiej generacji i nie będzie”. Za dowód bliskich relacji, jakie łączyły tamtych zawodników i trenerów, może służyć historia o gabinecie dentystycznym, jaki w 1995 otworzył w Bukareszcie Gheorghe Hagi ze swoimi wspólnikami. Pierwszym przebadanym pacjentem został trener Iordănescu, a po nim na fotelu usiedl zaproszeni piłkarze.

                                     

2.6. Kariera szkoleniowa 1998–1999: reprezentacja Grecji

Iordănescu kontrakt z reprezentacją Grecji podpisał pół roku przed Mundialem 1998. Kilka lat wcześniej był bliski zatrudnienia w AEK Ateny, ale na przeszkodzie stanęła ważna umowa z reprezentacją Rumunii. Z Grecją związany był już jako piłkarz; swoją piłkarską karierę kończył w klubie OFI 1925. Później, jak twierdził, obiecał działaczom, że poprowadzi kadrę, i kiedy ponowili propozycję – nie wypadało mu odmówić. W momencie, w którym obejmował stanowisko selekcjonera, Grecy zajmowali 66. miejsce w rankingu FIFA najgorsze w historii. Kilka miesięcy wcześniej przegrali eliminacje do Mundialu 1998 z Danią i Chorwacją, na wielkim turnieju nie grali od 1994; wówczas, podczas Mundialu 1994, przegrali wszystkie mecze i nie strzelili ani jednego gola.

Swoja pierwsze spotkanie z greckimi kadrowiczami Iordănescu wspominał tak:

Zadaniem rumuńskiego szkoleniowca był awans do Euro 2000. Przeciwnikami Greków w grupie eliminacyjnej byli Norwegowie, Słoweńcy, Łotysze, Gruzini i Albańczycy. Za kadencji Iordănescu reprezentacja zanotowała w kwalifikacjach dwa remisy, jedno zwycięstwo i porażkę. Kiedy w marcu 1999, po przegranej 0:2 z Norwegią, trener podawał się do dymisji, Grecy zajmowali czwarte miejsce w tabeli, ze stratą dwu punktów do lidera. Przyczynę rezygnacji Iordănescu tłumaczył w następujący sposób:

Jednak do końca eliminacji zostało jeszcze sześć meczów i – wbrew temu, co mówił Iordănescu – korzystne rezultaty w tych spotkaniach mogły przynieść Grekom awans do turnieju. Dlatego prawdziwym powodem dymisji był – według prasowych komentarzy – konflikt trenera z działaczami związku. Część z nich od początku była przeciwna zatrudnianiu obcokrajowca. Dodatkowo jesienią 1998 szkoleniowiec otrzymał propozycję przejścia do AEK Ateny, gdzie oferowano mu dwukrotność pensji, jaką dostawał w reprezentacji. Związek nie zgodził się na łączenie przez niego pracy w klubie z prowadzeniem drużyny narodowej i przedstawił ultimatum: albo klub albo kadra.

W ciągu krótkiej, trwającej pół roku kadencji Iordănescu, reprezentacja Grecji zanotowała cztery zwycięstwa m.in. w towarzyskim spotkaniu z Chorwacją, brązowym medalistą Mundialu 1998, dwa remisy i jedną porażkę. W kadrze grało wówczas sześciu zawodników, którzy w 2004 zdobyli mistrzostwo Europy: Teodoros Zagorakis, Demis Nikolaidis, Stelios Janakopulos, Wasilis Tsiartas, Nikos Dambizas oraz Janis Gumas, który wtedy debiutował.

                                     

2.7. Kariera szkoleniowa 1999–2002: Rapid Bukareszt i kluby Zatoki Perskiej I

Niedługo po rozstaniu Iordănescu z reprezentacją Grecji zwolniła się posada opiekuna piłkarzy rumuńskich po tym, jak selekcjoner Victor Pițurcă po wywalczeniu awansu do Euro 2000 został odwołany z inicjatywy Gheorghe Hagiego i innych starszych piłkarzy. Iordănescu wyraził chęć powrotu do pracy z reprezentacją, jednak działacze wybrali tym razem 63-letniego Emerica Jeneia. W tym samym okresie jego nazwisko pojawiało się także w kontekście następcy Janusza Wójcika na stanowisku selekcjonera reprezentacji Polski.

Zamiast tego został trenerem jednego z najbardziej utytułowanych klubów w Arabii Saudyjskiej, Al-Hilal. Rumun spędził w Al-Hilal tylko jeden rok, jednak był to jeden z lepszych sezonów w historii tego zespołu. Z drużyną, w której barwach grało wówczas wielu reprezentantów Arabii Saudyjskiej na Mundial 1998 pojechało pięciu przedstawicieli Al-Hilal, Iordănescu zdobył pierwszy od ośmiu lat i drugi w historii klubu Azjatycki Puchar Mistrzów. W drodze do tego triumfu jego podopieczni pokonali m.in. mistrzów Kazachstanu Irtysz Pawłodar 2:0, Korei Południowej Suwon Samsung Bluewings 1:0, a w finale po dogrywce 3:2 ograli japoński Júbilo Iwata. Gwiazdą zespołu był brazylijski napastnik Sergio Ricardo, który strzelił w tych rozgrywkach cztery bramki, w tym wszystkie trzy w spotkaniu finałowym. Do tego osiągnięcia zespół dołożył zwycięstwa w prestiżowych grach krajowych, o Puchar Króla Arabii Saudyjskiej po 3:0 nad Al-Szabab Rijad i o Puchar Federacji Arabii Saudyjskiej po 2:1 nad Al-Szabab Rijad. O wiele słabiej Al-Hilal zaprezentował się w rozgrywkach ligowych, w których zajął dopiero piąte miejsce. Jednak Iordănescu nie miał już okazji, aby nadrobić zaległości ligowe w kolejnym sezonie, bo latem 2000 zrezygnował w posady i powrócił do kraju, gdzie otrzymał propozycję prowadzenia Rapidu Bukareszt.

Został następcą byłego selekcjonera reprezentacji Rumunii, Mircei Lucescu. W kadrze ówczesnego wicemistrza Rumunii byli m.in. Tiberiu Ghioane, Daniel Pancu, Ioan Sabău, Emilian Dolha oraz nastolatkowie, przyszli reprezentanci kraju, Răzvan Raț i Daniel Niculae. Jednak Iordănescu pracował z nimi tylko przez trzy miesiące. Zrezygnował w listopadzie 2000 po tym, jak Rapid zremisował w meczu ligowym 1:1 z przedostatnim w tabeli Ceahlăul Piatra Neamț. Drużyna po dziesięciu spotkaniach, z których wygrała tylko trzy, zajmowała dziewiąte miejsce w lidze. Dymisji szkoleniowca zażądali kibice, którzy od początku byli sceptyczni wobec zatrudniania byłego opiekuna ich lokalnego rywala, Steauy Bukareszt. Pozycji Iordănescu nie wzmocniły także wyniki w grach międzynarodowych; z Pucharu UEFA Rapid odpadł już w pierwszej rundzie, po porażce w dwumeczu 0:1 i 0:0 z przyszłym zwycięzcą tych rozgrywek, Liverpoolem. Jego menedżerem był wówczas Francuz Gérard Houllier, z którym Rumun zaprzyjaźnił się podczas wspólnej pracy w delegacji technicznej UEFA, obserwującej kilka tygodni wcześniej mecze Euro 2000.

Na nową propozycję pracy czekał cztery miesiące. W marcu 2001 powrócił nad Zatokę Perską, tym razem do klubu Al-Ain FC ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, ówczesnego mistrza tego kraju. Nie zdołał wprawdzie obronić z nim tytułu mistrzowskiego, ale zwyciężył w prestiżowych rozgrywkach o Puchar Prezydenta ZEA, międzynarodowym Pucharze Zatoki Perskiej, a w najważniejszych rozgrywkach o Azjatycki Puchar Mistrzów dotarł do drugiej rundy, w której Al-Ain uległ 0:2 i 2:2 Persepolisowi Teheran.

                                     

2.8. Kariera szkoleniowa 2002–2004: reprezentacja Rumunii II

Po przegranych barażach do Mundialu 2002 ze stanowiska selekcjonera reprezentacji Rumunii zrezygnował Gheorghe Hagi. Na jego następcę od razu wybrano Iordănescu, jednak był on do maja 2002 związany kontraktem z Al-Ain FC. Dopiero po skutecznych negocjacjach w sprawie wcześniejszego rozwiązania umowy, Iordănescu mógł w połowie stycznia – po czteroletniej przerwie – powrócić do pracy z drużyną narodową. Ponownie związał się z reprezentacją, aby – jak napisał jeden z zachodnich dziennikarzy – "odbudować jej dawną świetność”. W kadrze grali już jednak piłkarze innego pokolenia: Cosmin Contra, Răzvan Raț, Cristian Chivu, Adrian Mutu, Mirel Rădoi, Paul Codrea i Bogdan Lobonț. Z graczy generacji, pamiętającej Mundial 1994, przy ustalaniu pierwszej jedenastki liczyli się jeszcze tylko Gheorghe Popescu, Dorinel Munteanu obaj do 2003 i bramkarz Bogdan Stelea do 2005, a także Viorel Moldovan do 2005, który był w kadrze na Euro 1996 i Mundial 1998. Trener już na początku kadencji skrytykował poprzedników, przede wszystkim Ladislaua Bölöniego selekcjonera w latach 2000–2001, który jego zdaniem próbował zbyt radykalnie odmłodzić reprezentację, odsuwając od niej kilku starszych, ale znacznie lepszych piłkarzy. Iordănescu zapowiedział także dalszą walkę z korupcją w rumuńskim futbolu i zaproponował Gheorghe Hagiemu funkcję swojego asystenta; jednak były kapitan drużyny narodowej tę propozycję odrzucił.



                                     

2.9. Kariera szkoleniowa Eliminacje do Euro 2004

Drugą kadencję na stanowisku selekcjonera Iordănescu zaczął od dwu porażek z mistrzami świata i Europy Francuzami oraz Grekami, z którymi pracował kilka lat wcześniej i dwu zwycięstw z Ukrainą i Polską, przygotowującą się do gier na Mundialu 2002 w meczach towarzyskich. Jednak najważniejszym wyzwaniem przed jakim stanął, były eliminacje do Euro 2004. Rywalami Rumunii były drużyny Norwegii, Danii, Bośni i Hercegowiny oraz Luksemburga. Spośród tej piątki w momencie rozpoczęcia kwalifikacji najwyżej w rankingu FIFA rozstawieni byli Duńczycy, za nimi drużyna Iordănescu. I to właśnie Skandynawowie okazali się najtrudniejszym przeciwnikiem. Zanim doszło do meczu Dania–Rumunia, podopieczni rumuńskiego szkoleniowca ograli 3:0 Bośnię i Hercegowinę, 7:0 Luksemburg i na własnym stadionie przegrali 0:1 z Norwegią. Jednak to mecze z Duńczykami były decydujące dla rozstrzygnięć w tej grupie.

Obie reprezentacje spotkały się 29 marca 2003 na Stadionie Narodowym w Bukareszcie. Była to ich piętnasta konfrontacja w historii; w większości górą byli Duńczycy, którzy zwyciężali siedmiokrotnie. Podobnie było i tym razem: podopieczni Mortena Olsena wygrali 5:2. Była to najwyższa porażka Rumunów od 1993, kiedy to w meczu eliminacji do Mundialu 1994 przegrali takim samym wynikiem z Czechosłowacją; to zresztą właśnie po tym spotkaniu propozycję prowadzenia reprezentacji otrzymał 43-letni Iordănescu. Dziennikarze przypominali także, że w Bukareszcie po raz ostatni rywale strzelili im pięć goli w 1978. Rumuni prowadzili już 2:1, ale w drugiej połowie dali sobie strzelić lub sami sobie strzelili bramka samobójcza Cosmina Contry cztery gole. Wszystkie padły po błędach rumuńskich obrońców lub bramkarza Bogdana Lobonța. Trener Iordănescu powiedział po spotkaniu, że nigdy w swojej karierze nie przeżył tak dziwnego meczu; natychmiast zresztą podał się do dymisji. Rezygnacja nie została przyjęta; selekcjoner po rozmowach z prezesem związku ostatecznie po tygodniu ją wycofał. Wysoka przegrana z Duńczykami wymusiła jednak pewne zmiany kadrowe. W kolejnym spotkaniu eliminacyjnym, z Bośnią, zagrało ośmiu uczestników gry z Danią. Dwu z nieobecnych właśnie po tej porażce zakończyło reprezentacyjną karierę: po piętnastu latach występów w reprezentacji odszedł jej 36-letni kapitan Gheorghe Popescu, a miesiąc później z drużyną narodową pożegnał się inny doświadczony obrońca Iulian Filipescu.

Rumunom nie udało się już odrobić strat poniesionych w meczach z Norwegią i Danią. W spotkaniach rewanżowych zanotowali z tymi drużynami remisy odpowiednio 1:1 i 2:2. Szczególnie istotny okazał się drugi mecz z Duńczykami; Rumuni po bramkach Adriana Mutu i Daniela Pancu prowadzili długo 2:1 i, gdyby taki rezultat utrzymał się do końca, awansowaliby do gier finałowych. W ostatnich minutach zmarnowali co najmniej cztery sytuacje na strzelenie kolejnych goli. Duńczycy zdobyli bramkę wyrównującą w 95 minucie. Rumuńscy kibice mieli po meczu pretensje do sędziego Ursa Meiera, który podyktował dla Danii kontrowersyjny rzut karny i pozwolił grać do 96 minuty, chociaż druga połowa została przedłużona tylko o cztery. Mimo zwycięstw z pozostałymi rywalami, Rumuni ostatecznie zajęli dopiero trzecie miejsce w swojej grupie. Wprawdzie zdobyli tyle samo punktów, co drudzy Norwegowie i tylko o jeden mniej od Duńczyków, ale mieli gorszy bilans bramkowy od tych pierwszych. Pierwszy raz od 1992 nie zakwalifikowali się do finałów mistrzostw Europy, drugi raz z rzędu – do wielkiego turnieju. Po przegranych eliminacjach Iordănescu, który otrzymał propozycję pracy w ukraińskim FK Rostów, po raz drugi złożył dymisję. Podobno w przekonywanie trenera do pozostania na stanowisku zaangażował się nawet ówczesny premier Rumunii, Adrian Năstase. Ostatecznie Iordănescu zdecydował się poprowadzić drużynę w kolejnych eliminacjach; swoją decyzję uzasadniał następująco:

                                     

2.10. Kariera szkoleniowa Eliminacje do Mundialu 2006

Przed rozpoczęciem kwalifikacji do Mundialu 2006 Rumuni rozegrali w 2004 sześć meczów towarzyskich: wygrali pięć z nich, zanotowali jedną porażkę z Irlandią. Najcenniejszym zwycięstwem sparingowym było 5:1 nad przygotowującą się do występu na Euro 2004 reprezentacją Niemiec, odniesione niemal dokładnie rok po wysokiej przegranej z Duńczykami. Niemiecki kapitan i bramkarz Oliver Kahn przyznał po meczu, że to "wielki wstyd dla niemieckiej piłki”, a minister spraw wewnętrznych, Otto Schily, określił spotkanie mianem "mizernego widowiska, blamażu”. Komentatorzy podkreślali, że Rumuni wygrali, mimo iż w ich składzie zabrakło – z powodu kontuzji – najlepszego napastnika Adriana Mutu i obrońcy Cristiana Chivu. Dobre wyniki sprawiły, że Rumunia w ciągu dwu miesięcy awansowała w rankingu FIFA o dziewięć miejsc.

Iordănescu dokonał zasadniczych zmian w kadrze: w pierwszych meczach eliminacyjnych grali zawodnicy o niewielkim dorobku reprezentacyjnym lub debiutanci Gabriel Caramarin. Z bardziej doświadczonych graczy selekcjoner postawił na Răzvana Rața, Daniela Pancu, Mariusa Niculae, Bogdana Lobonța oraz Adriana Mutu, mimo iż ten z powodu siedmiomiesięcznej dyskwalifikacji za zażywanie kokainy nie mógł występować w klubie. Taka polityka personalna przyniosła początkowo korzyści: Rumuni wygrali trzy pierwsze spotkania kwalifikacyjne. Pokonali zespoły Finlandii 2:1, Macedonii 2:1 i Andory 5:1. W czwartym jednak przegrali 0:1 z Czechami, którzy mieli za sobą udane Euro 2004, gdzie zdobyli brązowy medal. Czesi zagrali bez swoich liderów: Karela Poborskýego, Vladimíra Šmicera obaj byli kontuzjowani oraz Pavla Nedvěda zakończył karierę reprezentacyjną, a jedyną bramkę strzelili po kontrowersyjnym rzucie karnym.

Atmosfera wokół kadry stawała się coraz gorsza: prasa rumuńska zarzucała selekcjonerowi nie tylko porażkę z osłabionymi Czechami czy promowanie zawieszonego Mutu, ale także to, że znacznie więcej czasu niż na pracę z reprezentacją poświęcał na przygotowania do wyborów parlamentarnych. Iordănescu postanowił w nich wystartować jako kandydat Partii Socjaldemokratycznej. Miesiąc później Rumuni zanotowali remis 1:1 z Armenią, która wtedy zajmowała 123. miejsce w rankingu FIFA. Po tym spotkaniu Iordănescu przeprosił kibiców za złą grę reprezentacji i – po raz trzeci w tej kadencji – zrezygnował ze stanowiska. Tym razem dymisja została przyjęta. Nowym selekcjonerem, tak jak sześć lat wcześniej, został Victor Pițurcă. Bilans Iordănescu: 30 meczów, 17-4-9.

                                     

2.11. Kariera szkoleniowa 2004–2006: kluby Zatoki Perskiej II

Po zakończeniu drugiej kadencji na stanowisku opiekuna drużyny narodowej, Iordănescu – podobnie jak pięć lat wcześniej – znalazł pracę w zespole z Zatoki Perskiej, chociaż w mediach sugerowano, że otrzymał także ofertę zastąpienia Dariusza Kubickiego w Legii Warszawa. Pod koniec 2004 przyjął jednak propozycję od ówczesnego mistrza Arabii Saudyjskiej, Al-Ittihad Dżudda; było to druga próba – pierwsza udana – zatrudnienia rumuńskiego szkoleniowca przez ten klub. Na determinację szefów Al-Ittihad wpływ miały dobre wyniki, jakie Iordănescu osiągnął z Al-Hilal w latach 1999–2000. Według rumuńskiej prasy trener miał podpisać kontrakt wart 1.2 miliona dolarów.

Pół roku po rozpoczęciu przez niego pracy drużyna wygrała – pierwszy raz – rozgrywki Arabskiej Ligi Mistrzów z tunezyjskim Club Sportif Sfaxien. Jednak najważniejszym wydarzeniem roku 2005 dla Al-Ittihad był udział w znacznie bardziej prestiżowej Azjatyckiej Lidze Mistrzów. Saudyjczycy, zwycięzcy tych rozgrywek w 2004, bronili tytułu. I jako czwarta drużyna w historii obronili go. W drodze do finału zanotowali wysokie zwycięstwa z wicemistrzem Chin Shandong Luneng Taishan 1:1 i 7:2 oraz zdobywcą Pucharu Korei Południowej Busan I’Park 5:0 i 2:0. Na ostatnim etapie ograli 5:3 1:1 i 4:2 mistrza Zjednoczonych Emiratów Arabskich Al-Ain FC, którego trenerem był Czech Milan Máčala. Sukcesom na arenie międzynarodowej nie towarzyszyły jednak osiągnięcia w rozgrywkach krajowych; w rywalizacji o mistrzostwo kraju podopieczni Iordănescu w 2005 zajęli dopiero trzecie miejsce, a z Pucharu Króla Arabii Saudyjskiej odpadli w półfinale.

W grudniu 2005 piłkarze Al-Ittihad, jako zwycięzcy Azjatyckiej Ligi Mistrzów, reprezentowali Azję w klubowych mistrzostwach świata, które odbywały się w Japonii. Ostatecznie zajęli w tych rozgrywkach czwarte miejsce, po wygranej w ćwierćfinale z Al-Ahly Kair 1:0 i porażkach z São Paulo FC 2:3 w półfinale oraz Deportivo Saprissa 2:3 w meczu o trzecie miejsce. Spotkaniu półfinałowemu towarzyszyło kilka wydarzeń; w zespole Al-Ittihad z powodu kontuzji nie mogło zagrać aż pięciu podstawowych graczy, a sędzia spotkania nie podyktował dwu rzutów karnych za faule na Saudyjczykach. W tym turnieju w składzie saudyjskiego klubu zagrał – oprócz kilku reprezentantów Arabii Saudyjskiej, którzy wykorzystali mistrzostwa do przygotowań do Mundialu 2006 – doświadczony Kameruńczyk Joseph-Désiré Job. Dobre wyniki Al-Ittihad w 2005 sprawiły, że w rankingu najlepszych trenerów klubowych tego roku na świecie, przygotowanym przez IFFHS, Iordănescu zajął dziesiąte miejsce.

Na początku 2006 klub zanotował kilka słabszych meczów w lidze, po których stracił szansę na zdobycie tytułu mistrzowskiego; kiedy w marcu nie potrafił wygrać żadnego z trzech spotkań ligowych, Iordănescu został zwolniony i zastąpiony przez byłego reprezentanta Arabii Saudyjskiej, Mohameda Amina Dabo. Rozstając się z Rumunem, szefowie Al-Ittihad podkreślali, jak duże sukcesy trener osiągnął z tym klubem.

Iordănescu pozostawał bez pracy tylko dwa miesiące. W maju został szkoleniowcem Al-Ain FC, czyli klubu, w którym pracował w latach 2001–2002 oraz który, jako trener Al-Ittihad, pokonał w finale Azjatyckiej Ligi Mistrzów. Rumun obejmował to stanowisko tuż przed meczami 1/4 finału kolejnej edycji Ligi Mistrzów. Jednak z zespołem ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich nie powtórzył osiągnięcia z poprzedniego sezonu i po porażce w dwumeczu 2:2 i 0:3 z Al Qadsia zakończył swoją czwartą przygodę z tymi rozgrywkami na ćwierćfinale. Nie wiele lepiej powodziło mu się w grach krajowych; na siedem meczów ligowych Al-Ain pod jego wodzą wygrał tylko jedno spotkanie. W listopadzie 2006, po siedmiu miesiącach pracy, Rumun otrzymał wymówienie. Bezpośrednią przyczyną dymisji była ligowa porażka 2:4 z Al-Wasl Dubaj, która sprawiła, że Al-Ain spadło na dwunaste miejsce w tabeli.

                                     

2.12. Kariera szkoleniowa 2007: rezygnacja z pracy szkoleniowej

We wrześniu 2007, prawie rok po zakończeniu pracy z Al-Ain FC i dwadzieścia jeden lat od zdobycia pierwszego trofeum w roli trenera Superpucharu Europy ze Steauą Bukareszt, 57-letni Iordănescu ogłosił, że kończy karierę szkoleniową i zamierza poświęcić się działalności biznesowej. Powiedział:

Rumun długo pozostawał konsekwentny, chociaż jego nazwisko czasem pojawiało się przy okazji spekulacji na temat zatrudnienia nowego trenera w różnych klubach. W marcu 2009 – podobno – otrzymał propozycję powrotu do Al-Hilal. Natomiast kiedy latem 2011 ze stanowiska selekcjonera reprezentacji Rumunii, zrezygnował – w połowie eliminacji do Euro 2012 – Răzvan Lucescu, media obiegła informacja, że jego następcą zostanie zwolniony niedawno z Galatasaray SK Gheorghe Hagi. Pomagać mu mieli Viorel Moldovan jako asystent oraz Iordănescu jako dyrektor sportowy wszystkich reprezentacji. Jednak Hagi odmówił, a trenerem kadry – po raz trzeci w karierze – został Victor Pițurcă. Pięć miesięcy później prezes Steauy Bukareszt, Gigi Becali, powiedział, że będzie starał się o zatrudnienie Iordănescu w roli trenera lub menedżera.

Iordănescu nie planował powrotu do zawodu szkoleniowego, ale kilku jego wychowanków, zawodników ze złotego pokolenia, rozpoczęło już działalność trenerską: Gheorghe Hagi i Bogdan Stelea pracowali z reprezentacją pierwszy jako selekcjoner, drugi jako asystent Răzvana Lucescu, Dorinel Munteanu z Oțelul Gałacz zdobył w 2011 mistrzostwo Rumunii, a kilka lat wcześniej podobne osiągnięcie zanotował Dan Petrescu z Unireą Urziceni. Ten ostatni, zapytany o to, kto ma największy wpływ na to, że dziś jest trenerem, odpowiedział: "Anghel Iordănescu – najwybitniejszy trener, jakiego miała kiedykolwiek Rumunia”. Pracy szkoleniowej poświęcił się także najstarszy syn Iordănescu, Eduard ur. 1978.

                                     

2.13. Kariera szkoleniowa 2014–2016: wznowienie pracy szkoleniowej i powrót do reprezentacji Rumunii III

Pod koniec października 2014 kierownictwo Rumuńskiego Związku Piłki Nożnej ogłosiło, że nowym selekcjonerem reprezentacji zostanie – po raz trzeci w karierze – 64-letni Iordănescu, wówczas dyrektor techniczny federacji. Nominacja miała miejsce dwadzieścia lat po sukcesie na Mundialu 1994 i dziesięć lat od czasu zakończenia drugiej kadencji. Iordănescu, który przez ostatnie osiem lat zajmował się działalnością polityczną i pracą w charakterze działacza sportowego, nie był pierwszym wyborem związku: wcześniej propozycję otrzymali Mircea Lucescu i Dorinel Munteanu, ale obaj odmówili, tłumacząc się koniecznością wypełnienia kontraktów w swoich klubach. Asystentami nowego selekcjonera zostali byli piłkarze Viorel Moldovan, Daniel Isăilă i Ionut Badea. Zadaniem tej czwórki był awans do Euro 2016. W momencie, w którym Iordănescu rozpoczynał pracę selekcjonera, kadra zajmowała drugie miejsce w grupie eliminacyjnej z siedmioma punktami, zdobytymi w trzech meczach: poprzedni selekcjoner Victor Pițurcă, który odszedł z reprezentacji po tym, jak otrzymał korzystniejszą finansowo ofertę z Arabii Saudyjskiej, poprowadził drużynę do zwycięstw z Grecją 1:0 i Finlandią 2:0 oraz remisu z Węgrami 1:1. Iordănescu udanie dokończył eliminacje. Jego drużyna nie przegrała ani jednego meczu, co więcej w siedmiu spotkaniach dała sobie strzelić tylko jednego gola. Rumuni awansowali na mistrzostwa Europy po ośmiu latach nieobecności i dwadzieścia lat po tym, jak na tym turnieju Euro 1996 reprezentację prowadził Iordănescu.

                                     

2.14. Kariera szkoleniowa Euro 2016: runda grupowa

Przed mistrzostwami drużyna Iordănescu nie była wysoko oceniana. Pisano, że "Rumunia wystawia personalnie najsłabszy zespół w historii swoich startów w tego typu turniejach”. Za największy atut uważano solidną obronę w eliminacjach Rumuni stracili tylko dwa gole, szczególnie bramkarza Cipriana Tătărușanu, zawodnika ACF Fiorentina i laureata nagrody dla najlepszego piłkarza w Rumunii w roku 2015. Pozostali gracze byli raczej nieznani – Iordănescu zabrał tylko dwóch uczestników Euro 2008 Răzvan Raț i Cosmin Moți, czyli ostatniego turnieju, na którym grali Rumuni. Także ich kluby nie zaliczały się do europejskiej czołówki: po dwu zawodników występowało na co dzień we Włoszech i Hiszpanii, jeden w Anglii, ale pozostali przyjechali m.in. z Arabii Saudyjskiej, Bułgarii, Chorwacji, Izraela, Kataru, Rumunii i Turcji. Na mistrzostwach do braku doświadczenia i wyrazistych osobowości doszedł kolejny problem, znany już z poprzednich turniejów, na których kadrę prowadził Iordănescu: napięte relacje z mediami. Selekcjoner publicznie oskarżył dziennikarza Gazety Sporturilor o kłamstwo po tym, jak ten napisał o nieporozumieniach między piłkarzami a sztabem szkoleniowym. Chodziło o to, że jeden z trenerów rzekomo przyłapał napastnika Denisa Alibeca na paleniu papierosów w czasie pierwszego meczu z Francją.

Wszystkie te kłopoty przełożyły się na wynik Rumunów, którzy zdobyli jeden punkt i zajęli ostatnie miejsce w tabeli grupy A. W pierwszym meczu pechowo – zwycięska bramka padła w 89 minucie – przegrali po wyrównanym meczu 1:2 z gospodarzami turnieju Francuzami. Mimo porażki gra podopiecznych Iordănescu została oceniona wysoko. W drugim spotkaniu zremisowali 1:1 ze Szwajcarami, a w ostatnim, decydującym o awansie do 1/8 finału, ulegli 0:1 debiutującej na mistrzostwach Albanii, z którą nigdy wcześniej nie przegrali. Iordănescu w każdym meczu wystawiał inny skład, w sumie na boisku pojawiło się dziewiętnastu z dwudziestu trzech graczy. Część tych zmian była wymuszona kontuzjami – przeciwko Albanii z powodu urazów nie mogli zagrać Răzvan Raț, Mihai Pintilii i Steliano Filip. Najwyżej oceniono występ Bogdana Stancu, strzelca wszystkich dwu goli dla Rumunii; napastnik Gençlerbirliği Ankara stał się trzecim w historii graczem mistrzostw Europy, który skutecznie wykonał dwa rzuty karne. Z kolei w spotkaniu z Albanią zawiódł ten, na którego najbardziej liczono, czyli bramkarz Tătărușanu, który popełnił błąd przy golu Armando Sadiku.

Po niespodziewanej porażce z Albańczykami jeszcze bardziej zaostrzyły się relacje Iordănescu z dziennikarzami, którzy pisali o "hańbie stulecia”. Media kwestionowały taktykę i dobór zawodników. Do krytyków dołączył też piłkarz Constantin Budescu, pominięty przez selekcjonera przy ustalaniu kadry na mistrzostwa, który powiedział, że "ciężko jest, kiedy jedzie się na turniej bez trenera”. Iordănescu tłumaczył, że wpływ na wynik w ostatnim meczu miały błędy indywidualne w defensywie oraz decyzja UEFA o przeniesieniu treningów na inny stadion z powodu opadów deszczu w Lyonie. Miała ona zaburzyć normalny rozkład dnia piłkarzy i, jak sugerował trener, wytrącić ich z koncentracji. Ponadto według selekcjonera do niezadowalającego występu we Francji przyczynił się brak ogrania zawodników, którzy w swoich klubach nie zawsze mieścili się w podstawowym składzie.

Goryczy porażki nie osłodziło nawet to, że w meczu z Albanią Iordănescu świętował prywatny jubileusz: poprowadził kadrę po raz setny, takim wynikiem mogło się pochwalić w tamtym czasie tylko dwudziestu dziewięciu selekcjonerów na świecie. Było to zarazem jego ostatnie spotkanie w tej roli. Tydzień po odpadnięciu z mistrzostw prezes związku piłkarskiego Răzvan Burleanu podziękował Iordănescu za prawie dwa lata pracy z drużyną narodową. Wyraził nadzieję, że Iordănescu będzie nadal współpracował z krajową federacją. Następcą został Niemiec Christoph Daum, pierwszy od 1934 zagraniczny szkoleniowiec na stanowisku selekcjonera reprezentacji Rumunii. Pod koniec roku 2016 Iordănescu został zaliczony do trenerów, których praca najbardziej rozczarowała.

                                     

3. Kariera polityczna: senator 2008–2012

Iordănescu jest sympatykiem rumuńskiej lewicy. W wyborach parlamentarnych w 2004 startował z list opozycyjnej Partii Socjaldemokratycznej do senatu, co zresztą miało wpływ na to, że przedwcześnie zrezygnował z funkcji selekcjonera reprezentacji Rumunii jesienią 2004. Mandatu jednak nie uzyskał. Mimo to jeszcze w tej kadencji znalazł się w senacie po tym, jak ze swojego mandatu w lutym 2008 zrezygnował Teodor Filipescu. Iordănescu przez jedenaście miesięcy – aż do rozpoczęcia pracy nowego parlamentu – pracował w komisjach współpracy z Chorwacją, Grecją i Marokiem, a także w stałej komisji ds. edukacji i sportu.

Wziął udział również w wyborach parlamentarnych w 2008 i tym razem zdobył wystarczającą liczbę głosów. Chociaż ponownie startował z list Partii Socjaldemokratycznej, to w październiku 2009 opuścił jej szeregi. Swoją decyzję o odejściu tłumaczył niezgodą na wyrzucenie jednego z liderów, Gabriela Oprei, zamieszanego w skandal korupcyjny. Przez rok był senatorem niezależnym, a w 2010 przeszedł do założonej przez Opreę centrolewicowej partii Narodowy Związek na rzecz Rozwoju Rumunii.

Iordănescu pracował w dwu stałych komisjach: praw człowieka i mniejszości religijnych oraz ds. Rumunów mieszkających poza granicami kraju. Po rozstaniu z socjalistami musiał opuścić komisję ds. edukacji i sportu, której był wiceprzewodniczącym. W czasie wyborów prezydenckich w 2009 otwarcie poparł kandydaturę urzędującego prezydenta, Traiana Băsescu.

W kwietniu 2012 został kandydatem Narodowego Związku na rzecz Rozwoju Rumunii na burmistrza Bukaresztu w wyborach lokalnych, które odbyły się 10 czerwca. W czasie kampanii często odwoływał się do swoich doświadczeń piłkarskich. Powiedział:

Jednak w wyborach Iordanescu zdobył tylko 1.4% głosów i zajął piąte miejsce ex aequo z Gigim Becalim, posłem do Parlamentu Europejskiego i właścicielem Steauy Bukareszt. Osiem miesięcy później nie startował w wyborach parlamentarnych i po prawie pięciu latach zakończył sprawowanie funkcji senatora.

                                     

4. Kariera działacza: dyrektor techniczny reprezentacji 2013–2014

Niedługo potem w mediach rumuńskich pojawiła się informacja, że Iordănescu będzie w 2014 startował w wyborach na prezesa Rumuńskiego Związku Piłki Nożnej. Sam zainteresowany przyznał, że się nad tym zastanawiał. Jednak kiedy usłyszał, że jego konkurentem będzie były podopieczny z drużyny narodowej, Gheorghe Popescu którego poparl byli reprezentanci Gheorghe Hagi i Ilie Dumitrescu, powiedział, że nie czuje się na siłach, aby z nim rywalizować. Latem 2013 ogłosił więc, że nie weźmie udziału w wyborach, co więcej – że jest gotów udzielić swojego poparcia Popescu. Zimą tego samego roku Iordănescu – po dziewięcioletniej przerwie – powrócił do pracy w związku, tym razem na stanowisko dyrektora technicznego, co powszechnie zostało odebrane jako wotum nieufności dla selekcjonera Victora Pițurki, który kilka tygodni wcześniej przegrał baraże do Mundialu 2014.