Poprzednia

ⓘ Nie ma róży bez ognia




Nie ma róży bez ognia
                                     

ⓘ Nie ma róży bez ognia

Komedia przedstawia absurdalną rzeczywistość, w jakiej znalazło się małżeństwo nauczycieli, Jana i Wandy Filikiewiczów, wobec problemu konieczności goszczenia w swym mieszkaniu początkowo byłego męża Wandy, Jerzego Dąbczaka, a później także jego obecnej żony Lusi, narzeczonego Lusi - Zenka i kolejnych osób. W rozpoczynającej film scenie w mieszkaniu Filikiewiczów, ulokowanym między pokojami biurowymi, pojawia się oszust, Malinowski, który oferuje im zamianę mieszkania. W ciągu rozwoju sytuacji małżeństwo wpędza się w coraz większe kłopoty, głównie za sprawą pomysłów męża.

W filmie można znaleźć zarówno humor sytuacyjny w przypadku Jana Filikiewicza, przygotowującego mieszkanie do stanu użytkowania bądź goniącego za autobusem, którego drzwi przytrzasnęły mu krawat, jak również dowcip wynikający z pewnych lapsusów pokazujących funkcjonowanie prawa w dobie PRL. W pierwszym mieszkaniu Filikiewiczów znajdują się urzędy państwowe; administrator osiedla prosi o monetę dwudziestogroszową, aby zaplombować drzwi, a dobrze znający prawo kombinator Dąbczak zyskuje większą przychylność ze strony organów państwa, niż uczciwy obywatel, jakim jest Filikiewicz.

Film ukazuje też pęd mieszkańców Polski w dobie lat 70. XX wieku do tego, aby zamieszkać w stolicy. Ojciec Lusi, żony Dąbczaka, puszcza z dymem własny dom wraz z plantacją róż, aby córka mogła zamieszkać w Warszawie. Jest to także przedstawienie dwóch równoległych światów, sformalizowanej biurokracji oraz nieformalnych stosunków, które rozpoznawać musi małżeństwo Filikiewiczów.

                                     

1. Obsada

  • Jan Kobuszewski - listonosz
  • Wiesław Gołas - Malinowski zamieniający mieszkanie
  • Monika Sołubianka - prostytutka Zuza
  • Henryk Kluba - Bogusław Poganek sąsiad z dołu
  • Kazimierz Kaczor - pielęgniarz w szpitalu dla nerwowo chorych
  • Jolanta Lothe - Korbaczewska
  • Stanisława Celińska - Lusia
  • Agnieszka Fitkau-Perepeczko - mieszkanka bloku szukająca sklepu z kaszą
  • Maria Chwalibóg - lokatorka poznana podczas pijaństwa
  • Bohdan Łazuka - Francik pasażer autobusu
  • Krzysztof Kowalewski - milicjant
  • Stanisław Tym - Zenek narzeczony Lusi
  • Cezary Julski - szatniarz w lokalu
  • Halina Kowalska - Wanda Filikiewicz
  • Wojciech Siemion - dyrektor szkoły
  • Jan Himilsbach - dozorca na budowie
  • Jerzy Moes - mężczyzna w lokalu
  • Jerzy Dobrowolski - Jerzy Dąbczak były mąż Wandy
  • Jerzy Januszewicz - listonosz z paczką dla Dąbczaka
  • Wojciech Pokora - petent u administratora eksmitowany mąż
  • Jadwiga Chojnacka - handlarka
  • Jacek Fedorowicz - Jan Filikiewicz
  • Mieczysław Czechowicz - ojciec Lusi
  • Bronisław Pawlik - administrator
  • Ewa Pokas - urzędniczka na poczcie

Źródła:

                                     

2. Przygotowanie scenariusza i realizacja filmu

Początkowo komedia miała nosić tytuł Lawina poprzez nawiązanie do eskalacji wydarzeń, mających wpływ na życie głównych bohaterów. W scenopisie ojciec Lusi ma problemy z urzędem skarbowym – w dialogu z córką pojawia się hasło domiar, gdy nakazuje jej wraz z narzeczonym pozostać w mieszkaniu Filikiewiczów. Z tego względu, że cenzura nie zgodziłaby się na użycie tego słowa, zastąpiono domiar pożarem. W efekcie przyczyna zmiany w scenariuszu doprowadziła do zmiany tytułu filmu, co według reżysera miało jeszcze bardziej wyrażać pure nonsensowną fabułę. Bezpośrednio tytuł nawiązuje właśnie do zmienionej sceny, w której ojciec Lusi podpala własny dom wraz z plantacją róż, aby córka mogła zameldować się w stolicy. Słowa tytułu wypowiadane są w filmie przez mało dzielnicowego, któremu administrator wraz z przebywającymi w mieszkaniu Filikiewiczów osobami próbują wytłumaczyć niecodzienną dla niego sytuację. Zmieniony został również charakter Jerzego Dąbczaka, który początkowo miał być wzorowany na stereotypowym ormowcu. Postać ta została "uszlachetniona” głównie za sprawą jej odegrania przez Jerzego Dobrowolskiego. Nie ma róży bez ognia to zbitka słów z dwóch polskich przysłów: nie ma róży bez kolców oraz nie ma dymu bez ognia. W krytyce filmu pojawiła się opinia, że z tego powodu tytuł nic nie znaczy.

Autorzy dla urealnienia fabuły konsultowali treść scenariusza z prawnikiem. Bareja, będąc fanem amerykańskich komedii z lat 20. XX w., określał swój film jako pewien etap w tworzeniu współczesnej burleski, wyrażając jednocześnie nadzieję, że w polskiej kinematografii powstaną w przyszłości filmy podobne do tych, jakie Amerykanie kręcili przed wojną. Wiele miejsca poświęcił na walkę głównego bohatera ze złośliwością przedmiotów martwych. Scena z wchodzeniem Filikiewicza na dach może być uznana za nawiązanie do filmów z Busterem Keatonem i Haroldem Lloydem. Odgrywana była ona bezpośrednio przez Jacka Fedorowicza bez udziału kaskadera.

W opinii krytyków filmowych, recenzujących Nie ma róży bez ognia, przeważały określenia tej produkcji jako prymitywnej i schlebiającej gustom drobnomieszczańskim, co powodowało, że zakwalifikowany był do najniższej kategorii artystycznej, co w konsekwencji przekładało się na niższe zarobki dla reżysera. Wpływy z biletów wynosiły natomiast ok. 16 milionów złotych, przy czym w Polsce obejrzało go ok. 3 milionów widzów, za granicą ok. 9 mln.